andrychow.pl


Stanica Hucuł. Wewnętrzne światło, przyjaźń i konie.

Artykuły / Lokalne wydarzenia
Data: Niedziela , 22 Listopada 2015 - 14:16


Jednym z najciekawszych miejsc w Gminie Andrychów, pełnym ciekawych punktów na piękne sesje foto jest Stanica Hucuł. W niewielkiej dolinie zamieszkali ludzie, których największą pasją są konie. Już kilka chwil przebywania tam, umacnia w przekonaniu, że wybór miejsca sesji był znakomity. Dlaczego? Panuje tam niemal rodzinna atmosfera, a opiekunki i wolontariuszki zajmujące się końmi stanowią zgrany, świetnie funkcjonujący zespół przyjaciół. To widać. Na twarzach dziewczyn gości mnóstwo szczerego uśmiechu. Dopełnia to obraz zadbanego, dobrze zarządzanego ośrodka. Wolontariuszki świetnie radzą sobie ze swoimi podkutymi przyjaciółmi. Aż dziw bierze, jak sprawnie pracują w zespole, pomagają sobie wzajemnie, cieszą się z przebywania razem. Opieka i zajmowanie się końmi to nie tylko jazda i radość z wiatru we włosach, to również obowiązek i szkoła życia - nauka odpowiedzialności, hartu ducha, systematyczności i pracy w grupie. Często widzimy ułanów ze Stanicy Hucuł na uroczystościach patriotycznych w Gminie Andrychów. Oprócz tego, że pięknie prezentują się w mundurach na swoich wspaniałych rumakach - zawsze zastanawiało mnie jakieś wewnętrzne piękno płynące od nich. Pogoda ducha, spokój, opanowanie i radość. Teraz jestem pewien, że Stanica Hucuł i ludzie tam przebywający są wyjątkowi! W jeden z ostatnich, słonecznych, złotojesiennych dni 2015 roku udało mi się spotkać z nimi na jesiennej sesji foto i znaleźć w odpowiednim miejscu i dobrym czasie. Zobaczyłem piękne światło zachodzącego słońca i to, promieniujące od ludzi, których wielką pasją są konie. Zobaczcie i Wy jak pięknie prezentują się razem ze swoimi przyjaciółmi i przeczytajcie co myślą o swojej wielkiej pasji!.

Marta Walusiak z Niagarą



Pierwszy raz przyjechałam do Stanicy Hucuł z tatą oglądać koniki. Byłam wtedy małą dziewczynką. Po pewnym czasie, jako 10-latka zapisałam się na pierwszą lonżę. Tak rozpoczęła się moja wielka przygoda z jazdą konno. Wspólnie z rodzicami postanowiliśmy, że będę wolontariuszką w Stanicy i tak - Stanica Hucuł stała się dla mnie drugim domem.



Miłość do koni kształtowała się z każdą sekundą, którą spędzałam z tymi wspaniałymi zwierzętami. Jazda konna najpierw była moim hobby, by po pewnym czasie przeistoczyć się w pasję. Dla mnie każda chwila spędzona na końskim grzbiecie jest najpiękniejszą historią.



Moją ulubienicą w stajni jest Niagara JB. Troszkę leniwa i oporna na łydkę, ale kiedy pokaże się jej, jak przyjemna jest współpraca z jeźdźcem - relacja staje się nie do opisania! Jest milusia, lubi się przytulać, ale najbardziej lubi kiedy przynoszę jej smakołyki, zresztą jak każdy koniś :).



Sukcesy sportowe? Dwa razy zajęłam 3 miejsce na zawodach konnych podczas Pikniku z okazji 15 sierpnia w Stanicy Hucuł. Myślę, że chciałabym startować jako wybitny jeździec w skokach przez przeszkody, ale nie chciałabym pracować z końmi zawodowo. Obawiam się, by stało się to dla mnie obowiązkiem, rutyną i mogłoby stać mi się to obojętne. Tego bym bardzo nie chciała. Pasja to pasja, praca to praca.



Koń dla mnie jest "osobą" której wiem, że mogę powiedzieć wszystko. Dzielić się moim smutkiem i radością. Wiem, że mnie wysłucha, pocieszy, nigdy nie odtrąci. Z koniem rozmawiam nie tylko przy pielęgnacji, ale też poprzez jazdę na nim. Jazda konna i konie są dla mnie całym światem!



Jeżdżę 2-3 razy w tygodniu. Pochłania mi to dużo czasu, ale nie czuję, żeby czas spędzony w stajni ni się dłużył. Wręcz przeciwnie. Mija jak za pstryknięciem palca. Uwalnia od stresów codzienności.







Jazda konna to całe moje życie. Jeżdżąc zapominam o problemach, zmartwieniach, codziennym życiu. Mogę się odprężyć i zrelaksować.

Aleksandra Kural z Portosem

W Stanicy Hucuł jeżdżę od dwóch lat. Moja przygoda z końmi zaczęła się gdy miałam 5 lat. Już wtedy jeździłam na kucykach u znajomego rodziców. Myślę, że rodzice wzięli mnie na konie, ponieważ mój tata w młodości jeździł konno. Moją najwspanialszą historią związaną z końmi jest moment, w którym się dowiedziałam, że rodzice kupili mi konia.





Moim ulubieńcem jest Odys. Jest mój - ambitny, troszkę uparty, na pewno bardzo przyjazny i utalentowany.



W roku 2014 zdobyłam 1 miejsce w zawodach w Stanicy Hucuł organizowanych na cześć Święta Wojska Polskiego w grupie początkującej i jestem z tego zadowolona, ale myślę, że moim większym osiągnięciem było zajęcie 4 miejsca na tegorocznych zawodach ze wszystkimi koleżankami ze stajni, ponieważ startowały dziewczyny jeżdżące lepiej ode mnie i nie sądziłam, że uda mi się zająć aż tak wysokie miejsce.





Marzę o startach w zawodach skoków przez przeszkody rangi ogólnopolskiej. Jeżdżę jak najczęściej dam radę, ale przez szkołę udaje mi się to tylko raz, dwa razy w tygodniu. Chciałabym częściej, ponieważ każda chwila spędzona w stajni jest czymś wspaniałym. Jeżdżąc, mogę się odprężyć, zrelaksować, po prostu zapomnieć o problemach. Kontakt z koniem daje mi radość i ukojenie, oderwanie się od rzeczywistości. Dzięki jeździe konnej na pewno nauczyłam się pokory i panowania nad emocjami.





W stajni pracuje kilkanaście dziewczyn i dwóch chłopaków. Poznałam tam moje najlepsze przyjaciółki. Wszyscy jesteśmy bardzo zżyci ze sobą. Najzwyczajniej jesteśmy jedną wielką rodziną.





W stajni nie tylko jeżdżę ale też pomagam. Czyszczę konie, ubieram je na jazdy, po jazdach rozbieram i pomagam w ogólnych porządkach.



Mój ulubiony koń w stajni to Portos. Jest przyjazny, pokorny, inteligentny oraz bardzo towarzyski. Jest moim przyjacielem.


Martyna Bajak z Notecią



Moja historia ze Stanicą Hucuł zaczęła się, kiedy pierwszy raz zapisałam się na jazdę - pierwsze oprowadzanie. Byłam wniebowzięta! Jazda na Portosie była przyjemnością. Po roku samej nauki, ze zmianą stajni, powróciłam do "Hucuła” za sprawą koleżanki, która zaczęła tam wolontariat. Spodobało mi się to i postanowiłam poprosić rodziców o to, aby mnie również tam zapisali.



Na szczęście zgodzili się i do dziś jestem tam jako wolontariuszka. Cieszę się, bo właśnie tam rozwinęłam swoją pasję, znalazłam przyjaciół, poznałam wspaniałe konie. Mam nadzieję, że moja przygoda będzie jeszcze bardzo długo trwała! Pasja do koni wzięła się jakby... znikąd. W rodzinie jeździł tylko bardzo daleki wujek, i to za swoich młodych czasów. Każdy w mojej rodzinie dziwił się, skąd wzięłam takie zainteresowania. Przeczucie? Jako mała dziewczynka zawsze na urodziny prosiłam rodziców o to, by kupili mi konia. Niestety nie poskutkowało. Za to zgodzili się na naukę i za to jestem im bardzo wdzięczna, ponieważ mogę teraz poświęcić się temu co kocham.



Nie mam swojej najpiękniejszej historii związanej z końmi, ponieważ każda jest wyjątkowa. Chociaż patrząc wstecz, przypomina mi się, kiedy pierwszy raz udało mi się zrobić 3 kółka galopu. Byłam tak szczęśliwa, że gdy przybiegłam do domu opowiadałam każdej napotkanej osobie, jakiego wspaniałego mam konia i jakie cudowne było to uczucie. Druga najpiękniejsza historia, na równi z tą pierwszą, to moment, gdy pokonywałam swój rekord w skoku. Emocje towarzyszące podczas długiego skoku są fenomenalne. Można się poczuć jak wolny ptak, choć zawsze czuję przy tym ryzyko.



Mam w sumie 3 ulubione konie. Ale jednak ta pierwsza i najukochańsza to Noteć. Jest bardzo spokojną klaczą, ale czasem potrafi pokazać charakterek. Nieraz potrafi kopnąć, ugryźć, ale w sumie każdy koń taki jest, nawet te najłagodniejsze są nieobliczalne. Uważam, że Noteć jest bardzo dzielnym koniem oraz w pewnym sensie troskliwym. Jest matką wielu koni, w tym czterech, które stoją u nas w stajni. Szczerze mówiąc jest również często leniwa, ale to się jej wybacza, kiedy spojrzy na kogoś swoimi troskliwymi oczami. Ogólnie rzecz biorąc, to dzięki niej poznałam, że jeździectwo i konie to trudny sport, który uczy cierpliwości i zrozumienia.



Moje sukcesy sportowe są skromne. Od dwóch lat wybieram się na zawody w skokach. Do tej pory byłam na zawodach w Rzeszotarach i wraz z koniem z "Hucuła” zmagałyśmy się z trudnościami. Może i wynik nie był najlepszy, ale zabawa była przednia!



Przede wszystkim marzę o własnym koniu, ale również o tym, by zawsze znajdować czas na spędzanie czasu z tymi cudownymi zwierzętami. Chciałabym również rozwijać się sportowo, brać udział w zawodach oraz to, aby pomagać innym się rozwijać.

Jazda konna i kontakt z końmi daje mi wielkie odprężenie i ucieczkę od rzeczywistości. Gdy wsiadam na koński grzbiet, wszelkie problem gdzieś się ulatniają i na twarzy pojawia się uśmiech.




Obecnie przebywam na stajni lub jeżdżę raz, dwa razy w tygodniu. Niekiedy, gdy przyjeżdżam na sam trening zajmuje mi to około 3 godzin, natomiast, kiedy przychodzę na stajnię do pomocy, potrafię siedzieć tam nawet po 5, 6 godzin. Jazda i przebywanie z końmi uczy zdyscyplinowania i samokontroli oraz posłuszeństwa i uwagi. Trzeba dużo nad sobą pracować, aby dojść do perfekcji. Jeździectwo uczy również cierpliwości i zrozumienia, a także zaufania.



Nie zawsze jest pięknie i wspaniale, nie zawsze trener czy instruktor pochwali, czasem też musi upomnieć. Na tym to polega, aby nie spoczywać na laurach, ale cały czas poprawiać, to co jest złe i dawać z siebie wszystko. Jazda konno pomaga również w nawiązywaniu kontaktów i rozwiązywaniu problemów nawet w życiu codziennym. Konie potrafią dać naszym duszom ulgę, umieją nas wysłuchać. Czy nas rozumieją? Nie wiem, ale czasem lepiej jest się wygadać i nie oczekiwać odpowiedzi. Niosą nam również radość i szczęście. To piękne, kiedy można łączyć pasję z czymś pożytecznym.



Na stajenny wolontariat zapisanych jest kilkanaście osób. Między nami panuje miła i przyjazna atmosfera. Osoby z dłuższym stażem pomagają młodszym i uczą ich obejścia wobec koni. Wiele razy usłyszałam lub zobaczyłam zapisane gdzie na kartce u nas w Stanicy "stajnia to drugi dom". Staramy się tworzyć zgraną grupę osób, których łączy wspólna pasja. Organizujemy dla siebie ogniska, np. na rozpoczęcie, zakończenie wakacji. Mimo że czasem mamy gorsze dni zawsze próbujemy się wspierać.

Anna Brzazgacz

Jeździectwo to sport, który zapewnia nam naturalną potrzebę ruchu, kontakt z przyrodą i ze zwierzętami. Jazda konna podnosi sprawność fizyczną u dzieci, młodzieży i dorosłych, ma duże walory wychowawcze, uczy odpowiedzialności oraz samodyscypliny. Nie troszczymy się tylko o siebie ale również o naszego partnera jakim jest koń. Musimy dbać o niego oraz opiekować się nim. Konie uczą cierpliwości, spokojnego i zdecydowanego działania w sytuacjach stresowych, przebywanie z nimi niweluje skutki życia w stresie, wycisza, pozwala odpocząć.
Rekreacja konna zwiększa pewność siebie oraz wiarę we własne możliwości. Poprawia zdolność porozumiewania się z innymi ludźmi, uczy współpracy w grupie.




Daje możliwość ucieczki od zgiełku codziennego życia, pozwala na wyciszenie, a przy okazji jest dawką aktywności fizycznej, której niestety często nam brakuje. Jazda konna ma również aspekt zdrowotny, kształtuje właściwą sylwetkę, poprawia wydolność serca i ogólną kondycję, obniża ciśnienie i napięcia związane ze stresem. Doskonale rozluźnia i rozciąga mięśnie. Wskazana jest dla osób, które borykają się z wieloma problemami zdrowotnymi, sprawdzą się rewelacyjnie u dzieci które się garbią. Hipoterapia czyli forma rehabilitacji psycho-ruchowej, która wykorzystuje konia jako terapeutę bardzo pomaga ludziom niepełnosprawnym. Dzięki łagodnym i kołyszącym ruchom jakie koń wykonuje w stępie, mięśnie rozluźniają się, rozciągają i wzmacniają.
Jazdę konno polecam wszystkim, zarówno dzieciom, młodzieży jak i osobom dorosłym i starszym. Jest to sport dla wszystkich, jest idealną formą spędzania wolnego czasu, poznania nowych ludzi zawiązywania przyjaźni, które trwają latami.




Pasję do koni zaszczepili we mnie moi wspaniali rodzice, a w szczególności tata, dzięki któremu zaczęłam w ogóle jeździć. Jestem mu za to bardzo wdzięczna! Nie wyobrażam sobie jak wyglądało by teraz moje życie bez koni. Przygoda z nimi zaczęła się w 1997 roku, kiedy pojechaliśmy na wakacje do Gładyszowa - największej stadniny koni huculskich w Polsce. Tam zaczęła się nasza miłość do hucułów. Nie chciałam stamtąd wyjeżdżać, więc tata obiecał że kupi mi konika - i tak w 1999 roku dostałam konia na urodziny! Konika polskiego o imieniu Tuptuś - A potem, krok po kroku wszystko potoczyło się w dobrym kierunku. Teraz mamy wspaniały ośrodek jeździecki i turystyczny oraz niezłe stadko koni.



Mam nadzieje, że moja przygoda z końmi będzie trwać do końca moich dni - Jest to mój drugi dom, w którym mam wspaniałych przyjaciół, których traktuje jak członków rodziny.



Foto: Archiwum AB

Najpiękniejsza historia związana z jazdą konno? To trudne pytanie, bo tych historii przez całe życie było tyle, że nie wiem już, którą wybrać. Najpiękniejsza to chyba ta, dzięki której wszystko się zaczęło, wiąże się moimi siódmymi urodzinami, kiedy otrzymałam w prezencie konia Tuptusia na którym uczyłam się jeździć. Był to mój pierwszy konik, pierwszy wspaniały przyjaciel, z którym dużo przeszłam. Dwa razy mnie zrzucił, raz się położył i zaczął tarzać (w porę udało mi się ewakuować z grzbietu), raz stanął dęba. Świetny koń - rewelacyjny nauczyciel.



Foto: Archiwum AB

Obecnie moim pupilem jest Wałcz - mój wspaniały wierzchowiec, najlepszy jakiego miałam do tej pory. Moje oczko w głowie. Charakter ma dość wybuchowy, uwielbia biegać i skakać przez przeszkody, najbardziej szalony - tylko pode mną, pod dziećmi - grzeczny jak baranek. Oczywiście mega rozpieszczony. :) zawsze musi przeszukać wszystkie kieszenie :) Jest obrażony jak nie dostanie smakołyku. To, że nie zawsze jest grzeczny i ułożony? Bardzo dużo przeszedł zanim trafił do nas, notabene trafił w opłakanym stanie. Parę lat zajęło mi dojście do niego, zdobycie zaufania. Teraz chodzi za mną krok w krok, rewelacyjnie się dogadujemy, tworzymy zgrany duet. Starty w zawodach i szaleńcze gonitwy po łąkach i lasach lubi najbardziej. Dzielnie spisuje się na różnego rodzaju imprezach i paradach, gdzie zawsze na czele prowadzi całą ekipę.



Foto: Archiwum AB

Sukcesy sportowe? Eh, jak na razie to żadne, czekam dopiero na nie :) ale mogę się pochwalić startami w skokach przez przeszkody, ścieżkach huculskich oraz biegach na orientacje w terenie. W tych ostatnich udało się parę razy zdobyć drugie miejsce. Największy sukces obecnie to zajęcie 7 miejsca w skokach przez przeszkody na 18 koni startujących gdzie rywalizowałam z dużymi końmi.

Gdy byłam młodsza bardzo chciałam startować w zawodach, marzyłam żeby pojawić się na ekranach TV podczas znanych zawodów Grand Prix, ale teraz najbardziej cieszy mnie zabranie konia na jakąś włóczęgę do lasu. Owszem, parę razy do roku zdarzają się starty w zawodach, ale traktuje to bardziej jako przyjemność niż rywalizację. Liczę że moja młoda kadra, która dzielnie trenuje pod moim okiem zacznie w przyszłości zdobywać medale. Mają do tego predyspozycje, a ja będę ich mocno wspierać w realizacji pasji i marzeń.



Foto: Archiwum AB

Co daje jazda konno i kontakt z koniem? Dają mi poczucie wolności, przez ten czas kiedy galopuje po lesie, czy spędzam czas w stajni, znikają wszystkie problemy i troski. Niestety, jeżdżę nie tak często jakbym chciała. Studiuję. Praca instruktora, którą uwielbiam, też nie pozwala na częste jazdy, ale nie narzekam. Kocham to co robię i to jest najważniejsze!

Konie to dla mnie najlepsi przyjaciele. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Jeżeli zyska się ich zaufanie to już do końca życia. Można im powierzyć wszystkie sekrety i tajemnice i mamy pewność, że nikomu nie powiedzą :) chyba że koledze w boksie obok - Zawsze można im się wypłakać w grzywę. Kontakt z koniem, praca z nimi, nauczyła mnie odpowiedzialności, samodyscypliny i zdecydowanego działania w trudnych sytuacjach. Dzięki koniom poznałam wspaniałych ludzi. Jest to sport pełen wyrzeczeń, ale nie żałuje niczego. Wstawanie o 5 rano, żeby przygotować konie na wyjazd, chociaż poszło się spać o 1 w nocy? Żaden problem, odeśpimy następnego dnia :)



Foto: Archiwum AB

To pewnie nie koniec, a początek przygody z fotografią w Stanicy Hucuł! Na wiosnę postaram się zapewnić Wam kolejną porcję fotografii wspaniałych par - ludzi i ich wielkich, czworonożnych przyjaciół.

Dopełnieniem reportażu niech będzie garść fotografii ze Stanicy Hucuł!



Opisując działania Stanicy Hucuł nie można zapomnieć o jej zaangażowaniu w promocję postaw patriotycznych, popularyzowanie wiedzy o historii polskiego oręża oraz udział w uroczystościach i świętach narodowych, podczas których ułani IV Szwadronu Zwiadu im. 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich towarzyszą delegacjom społeczności Andrychowa.

















Jarosław Skupień


Ten artykuł jest od andrychow.pl
http://www.nowiny.andrychow.pl/

Adres WWW tego artykułu to:
http://www.nowiny.andrychow.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=8426

Fatal error: Call to a member function Execute() on a non-object in /includes/pnSession.php on line 393