andrychow.pl


Zbigniew Fulara. Człowiek sukcesu. Projektant mody. Andrychowianin.

Artykuły / Lokalne wydarzenia
Data: Niedziela , 10 Maja 2015 - 16:22


Sposób na życie. Każdy z nas szukał lub nadal szuka własnej drogi rozwoju i kariery. Przed ambitnymi, pracowitymi i zdolnymi ludźmi w Polsce otwierają się nowe ścieżki, które jeszcze kilkanaście lat temu były dostępne wyłącznie dla nielicznych. Podczas kwietniowych konsultacji ślubnych "Pingwin się Żeni" spotkaliśmy w Czarnym Groniu niezwykłego, młodego andrychowianina - Zbigniewa Fularę. Dzięki sumiennej pracy i pasji tworzenia zbudował wspólnie z Jarosławem Żywczykiem markę rozpoznawalną nie tylko w naszym kraju - Fulara&Żywczyk. Jak rozwijała się kariera zdolnego andrychowianina? Co słychać w świecie mody? Korzystając z okazji zadaliśmy uznanemu projektantowi mody kilka pytań, dowiadując się przy okazji czym różnią się szwaczki od krawcowych, oraz tego, że wśród młodych kobiet mało jest takich, które potrafią sprostać wymaganiom zawodu krawcowej. Wiemy też ile kosztowała najdroższa z kreacji Domu Mody Fulara&Żywczyk. Zapraszamy do lektury!

Zaczynałem w Andrychowie, potem były Wadowice, a w chwili obecnej - Kraków - większe miasto, większa ilość klientów z kraju i ze świata. Wśród nich są bardzo znani i mniej znani, wielcy celebryci, ale też zwyczajni ludzie. Dom Mody Fulara&Żywczyk szyje dla Ewy Wachowicz, Krzysztofa Ibisza, Urszuli, Agnieszki Popielewicz, Macieja Dowbora, Macieja Rocka i wielu innych osób znanych nam ze szklanych ekranów.

Ewa Wachowicz. Zawsze fascynowała mnie jej uroda. Kiedy zobaczyłem ją w TV na wyborach Miss Świata, pamiętam jak zadawała jej pytanie aktorka z serialu Dynastia - Joan Collins. Ewa wyglądała wówczas olśniewająco! Od tamtej chwili miałem marzenie, by kiedyś szyć kreacje właśnie dla kobiet takich jak ona. Marzenie się spełniło!

Firma ma główną siedzibę w Krakowie. Posiada również filię w Katowicach oraz odbiorców w kraju i za granicą. Sprzedajemy sukienki do Włoch - mamy sklepy w Rzymie, do Anglii - sklep w okolicach Londynu.

W pokazach mody w chwili obecnej nie uczestniczymy. Nie jest nam to na ten moment potrzebne. Klienci w naszej branży, czyli przede wszystkim w modzie ślubnej, ale nie tylko - szukają jakości i powiedzmy szczerze, na ten moment zasłużyliśmy sobie na to, że nie musimy robić dodatkowo pokazów mody, natomiast nie wykluczam, że kiedyś będziemy je robić. Musimy na to znaleźć czas, a to z nim właśnie jest największy problem.

Projektuję, ale też zajmuje się ogólną aranżacją i koordynacją wszystkiego co dzieje się w naszej firmie. To ciągły nadzór nad jakością naszych dzieł. Pilotuję pomysł od momentu zaprojektowania do oddania kreacji naszemu klientowi. Materiały do naszych projektów przyjeżdżają najczęściej z Portugalii, Hiszpanii, Francji, trochę z Niemiec, Szkocji i Włoch.

Wspomnienia z Andrychowa? Szkoła. Chodziłem do Bawełnianki. Czy czegoś tam się nauczyłem? Pewnie, że tak, ale zawsze mówię - to życie nauczyło mnie wszystkiego. Życie i nasi klienci nauczyli nas wszystkiego, tego jak z nimi rozmawiać, jak z nimi pracować, co i jak ma wyglądać. Potrafimy słuchać i wybrać rozwiązanie, które zachwyca nas i naszych klientów. Szkoła oczywiście przygotowuje, wypuszcza w świat i daje dużo wiatru w skrzydła, natomiast, tak naprawdę najlepszą szkołą jest życie. Co do andrychowskiej szkoły powiem krótko - świetna! Szkoda, że nie ma tam już kierunku, w którym się kształciłem. Dowiedziałem się ostatnio, że planowane jest jego wskrzeszenie. Mam nadzieję, że to się uda.

Po skończeniu szkoły pracowałem w kilku firmach. Dzięki pracy praktycznie zwiedziłem cały świat, uczestniczyłem w targach zagranicznych, uczyłem się tego co się dzieje w świecie mody, jak się szyje, jakie są trendy. Miałem też praktyki w wielu ciekawych miejscach. Najlepszą szkołą życia jest jednak klient i ciężka praca... od rana do wieczora.

W chwili obecnej sam już nie szyję. Szyją krawcowe. To "dinozaury" naszego zawodu. Zawsze śmiejemy się, że jak przychodzi ktoś nowy do pracy to będzie to "dinozaur". Niestety, młodej kadry nie ma. Krawiectwo to bardzo trudny zawód. Według nas istnieje spora różnica w tym zawodzie. Jest podział - szwaczka i krawcowa. Szwaczka to taka pani, która siedzi, szyje i myśli co ma ugotować na obiad, a krawcowa siedzi i myśli jak ma to uszyć. To bardzo trudne, W naszej firmie mamy wiele indywidualnych zamówień, W momencie, kiedy dana krawcowa dostaje do zrealizowania kreacje, kosztujące często kilka, kilkanaście tysięcy złotych - musi myśleć i bardzo intensywnie pracować, żeby wszystko było w idealnym porządku. Młoda kadra nie daje sobie z tym rady. Młode praktykantki, które chciały u nas pracować, po dwóch, czasami nawet po tygodniu - rezygnowały, twierdząc, że to zbyt trudne, zbyt wymagające, że wymaga zbyt dużo poświęcenia - ale to jest właśnie taki zawód.

Kreacje szyte przez Dom Mody Fulara&Żywczyk kosztują zwykle w granicach od 2 do 6 tys. zł, ale są też wśród nich znacznie droższe projekty. Najdroższa nasza suknia? Biała, z jedwabiu, suknia ślubna wysadzana czerwonymi rubinami. Pojechała do Dubaju. Kosztowała ok. 40 tys. zł. Pieniądze to jednak rzecz wtórna. Najbardziej cieszy nas fakt, że nasze kreacje towarzyszą ludziom w chwilach szczególnych, niezwykłych, ważnych dla ich rodzinnego szczęścia i kariery. Pozwala nam to tworzyć nasze projekty, czerpiąc z tej twórczej pracy niezwykłą radość i satysfakcję!
















JS


Ten artykuł jest od andrychow.pl
http://www.nowiny.andrychow.pl/

Adres WWW tego artykułu to:
http://www.nowiny.andrychow.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=8220

Fatal error: Call to a member function Execute() on a non-object in /includes/pnSession.php on line 393