andrychow.pl


Andrychowscy skialpiniści na najwyższym szczycie Tatr Niskich!

Artykuły / Lokalne wydarzenia
Data: Środa , 22 Kwietnia 2015 - 19:17


Kolejny reportaż skiturowej wyprawy! Zapraszamy do lektury! Autorem opracowania i fotografii jest Marcin Kubień. W planach mieliśmy skiturowe zdobycie narodowej góry Słowaków - Krywania (2495m n.p.m.) ale niestety pogoda a dokładnie jej brak zweryfikowała nasze ambitne zamierzenia. Po piątkowej, ostatecznej analizie prognozy pogody która wskazywała trochę "łaskawości" w odległych Tatrach Niskich zadecydowaliśmy razem z moimi górskimi przyjaciółmi - Rafałem i Łukaszem, aby tym razem spróbować zdobyć na nartach najwyższy szczyt Tatr Niskich - Dumbier (2043m n.p.m.).

W związku z tym że przed nami była daleka droga (około 200 km w jedną stronę), spotykamy się już o godzinie 1.30 w nocy z piątku na sobotę. W drogę!
Po trzech i poł godzinach jazdy samochodem meldujemy się na parkingu na słowackiej przełęczy Certovica leżącej na wysokości 1232m n.p.m.i od razu po wyjściu z samochodu przeżywamy wielkie zdziwienie - praktycznie zupełny brak śniegu!

Myśleliśmy że na wysokości podobnej do naszego rodzimego Skrzycznego śniegu będzie pod dostatkiem ale wysokie temperatury w minionym tygodniu a potem padający deszcz zrobiły swoje.

Po krótkim przygotowaniu, z nartami na "grzbiecie" wyruszamy w długą i mozolną trasę. Z naszych obliczeń wynikało że do przejścia mamy około 23 kilometrów oraz do pokonania różnicę wzniesień wynoszącą ponad 800 metrów.

Po czterech godzinach marszu (część na nartach a część "z buta"), po nieustającej walce z potężnym wiatrem który w porywach osiągał prędkość 70-80 kilometrów na godzinę oraz co chwilę padającym śniegiem - docieramy do schroniska Generała M.R. Stefanika położonego na wysokości 1740m n.p.m.

Postanawiamy trochę w nim odpocząć, uzupełnić płyny i kalorie oraz zastanowić się czy zdobywanie szczytu w takich warunkach ma sens. Po około godzinie spędzonej w ciepłej i przytulnej sali schroniskowej postanawiamy jednak udać się w stronę szczytu oddalonego o 45 minut drogi. Po dość stromym i męczącym podejściu (nachylenie około 32-35 stopni) docieramy na szczyt najwyższej góry w Tatrach Niskich!

Niestety, pogoda nie daje za wygraną i po wykonaniu kilku obowiązkowych zdjęć pospiesznie zjeżdżamy na nartach w dół do schroniska, a potem udajemy się tą samą trasą którą przyszliśmy, w stronę przełęczy na której czeka nasz samochodzik

I znowu cztery godziny walki z mgłą, wiatrem oraz bezustannie padającym śniegiem. Ale oczywiście nas to nie zniechęca. Bo my... kochamy TATRY!


Autor treści i fotografii: Marcin Kubień.


Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień




Foto: Marcin Kubień



Foto: Marcin Kubień


Zapraszamy do obejrzenia kompletnego albumu fotografii: tutaj


Ten artykuł jest od andrychow.pl
http://www.nowiny.andrychow.pl/

Adres WWW tego artykułu to:
http://www.nowiny.andrychow.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=8200

Fatal error: Call to a member function Execute() on a non-object in /includes/pnSession.php on line 393