Krzyż pod Czarnym Groniem

Krzyż pod Czarnym Groniem

Krzyż pod Czarnym Groniem

 

Bardzo mi miło podzielić się z Wami listem który otrzymałem od pana Stanisława Kędzi.

Oto on :

Szanowny Panie Zbigniewie

Czasami (w miarę wolnego czasu i dostępu do internetu) zaglądam na strony www Andrychowa i z dużym zainteresowaniem czytam teksty z zakresu wszystkiego, co się wiąże z turystyką w Beskidzie Małym. To cieszy, że są ludzie, którym zależy na odkrywaniu historii i piękna tej Ziemi.

Czytając tekst o mogile pod Czarnym Groniem, lub jak niektórzy chcą - pod Potrojną, chciałem się podzielić informacją jaką posiadam na ten temat.

Otóż swego czasu często bywałem w tych stronach, bądź to na prywatnych wycieczkach, bądź też za sprawą prac znakarskich.

Podczas jednej z moich wycieczek na Czarny Groń, zatrzymałem się na chwilę na szczycie, aby wykorzystać bardzo dobrą widoczność jaka w tym dniu była i pomierzyć busolą azymuty szczytów, które odsłaniały się daleko na horyzoncie.

Podczas moich pomiarów zauważyłem starszą panią (wyglądała na jakieś 70 lat) która stała jakieś kilkadziesiąt metrów ode mnie i z dużym zainteresowaniem przyglądała się temu co robię. Kiedy już kończyłem pomiary, owa starsza pani zaczęła iść w moim kierunku. Ja również skierowałem się w jej stronę, ponieważ chciałem wrócić na szlak.

Kiedy mijaliśmy się, starsza pani zapytała mnie o to co robiłem. Odpowiedziałem jej, że chciałem się dowiedzieć co to za szczyty są widoczne na horyzoncie. I tak zaczęła się nasza rozmowa. W pewnym momencie zapytałem ją o żołnierza, który leży w tym samotnym grobie znajdującym się na skrzyżowaniu dróg poniżej szczytu. Ze względu na usytuowanie mogiły i datę z końca wojny wypisaną na drewnianym krzyżu, panowało przekonanie ze jest to mogiła partyzanta lub żołnierza. Pani potwierdziła, ze wiele osób myśli tak jak ja, ale to nie był żaden żołnierz ani partyzant.

Otóż w grobie tym został pochowany mężczyzna, który zajmował się, używając współczesnego określenia, drobnym handlem obwoźnym a raczej obnośnym. Od czasu do czasu odwiedzał okoliczne domy oferując sprzedaż swojego towaru. Pani wówczas wymieniła parę rzeczy którymi handlował, ale ja do dzisiaj zapamiętałem tylko tytoń.

Pod koniec wojny okoliczni mieszkańcy znaleźli w lesie, tuz obok miejsca gdzie teraz jest mogiła, jego zwłoki. Wśród mieszkańców, którzy znaleźli zwłoki był mąż pani z którą rozmawiałem. Podobno ówczesna władza nakazała pochować go tuż obok miejsca znalezienia zwłok. Mężczyzna ten pochodził z Krzeszowa i tam żyje jego rodzina a przynajmniej żyła w momencie kiedy rozmawialiśmy. Faktycznie, wówczas można było zauważyć częste zmiany w wystroju grobu, co potwierdzało słowa tej pani o opiece krewnych zmarłego nad jego grobem.

Czy to jest prawda?

Myślę, że tak. Może ktoś, kiedyś, dowie się czegoś więcej.

Co do szałasu na Jawornicy słyszałem pewną opowieść ale nie mogę jej potwierdzić.

 

Pozdrawiam
Staszek Kędzia

 Poniżej - fotografie grobu :


Foto : Mariusz Wojewodzic


Foto : Mariusz Wojewodzic

 


Foto : Piotr Toma


Foto : Piotr Toma

Bardzo dziękujemy Panie Stanisławie za podzielenie się z nami tą historią. Dziękujemy również bardzo autorom fotografii za ich udostępnienie.

Zbigniew Kubień



andrychow.pl © 2002
http://www.nowiny.andrychow.pl/