Czwartek , 14 Grudnia 2017 - 05:00 
Szukaj  
Reklama
Katalog Firm
 · Losowa Firma :
Wins Systemy Komputerowe · Zobacz więcej informacji o tej firmie w Katalogu Firm
Katalog Firm
Ostatnio do Katalogu Firm dołączyły Firmy :

Pompy do wody SPM Jedność·Zobacz opis tej Firmy
Widpol S.C. Toczenie CNC, frezowanie CNC, wiercenie, gwintowanie·Zobacz opis tej Firmy
Dom Weselny Zielona Skarpa - Powiat Wadowicki, Andrychów, Sułkowice·Zobacz opis tej Firmy
FOLMAR - Marek Chrapkiewicz - Producent Opakowań Foliowych·Zobacz opis tej Firmy
DRUKPOL - Centrum Obsługi Biurowej·Zobacz opis tej Firmy
Zobaczcie

Stowarzyszenie
Uniwersytet
Trzeciego Wieku
w Andrychowie

Krótkofalarski
Klub Łączności
Delta SP9KUP

Licznik
Dzisiaj:172
Miesiąc:13225
Ten rok:356313
Ogólnie:5127854

Od dnia 01.05.2002
Są po prostu wspaniali! Ratują nasze życie, uczą się i zdają dla nas egzaminy
Wysłany przez: aonline

Straż Pożarna Widzimy ich zwykle na gruzowiskach, podczas poszukiwań i kataklizmów w relacjach TV. Nie zdajemy sobie najczęściej sprawy, jak trudnym zadaniem jest zdobycie wiedzy i doświadczenia koniecznego do ratowania ludziom życia. Człowiek i jego prawdziwy przyjaciel - pies! Takim zgranym duetom wielu ludzi na świecie zawdzięcza życie. Mamy dla Was wspaniałą relację! Prawdziwy przykład na to, jak ciężka praca, pasja i miłość do ludzi (bo bez niej z pewnością nie było to możliwe) zaowocowała wspaniałym rezultatem. Dzięki uprzejmości Jerzego Hermy - ratownika z Grupy Poszukiwawczo Ratowniczej OSP Kęty publikujemy jego relację - opis egzaminu dla przewodników i psów specjalności gruzowiskowej który odbył się w dniach 17-18. kwietnia r. na terenie poligonu w Pstrążu. Przy okazji - serdecznie gratulujemy pomyślnie zdanego egzaminu!

Egzaminy dla przewodników i psów specjalności gruzowiskowej 17-18.04.2012r. na terenie poligonu w Pstrążu.

Dzień pierwszy to egzamin posłuszeństwa i sprawnego poruszania się psa po specjalistycznych przeszkodach. Dojście do komisji z psem bez smyczy na równaj i pokonanie przeszkód w kolejności wyznaczonej przez komisję. Najpierw kładka (huśtawka), dość wysoka, Goran wchodzi na kładkę, na przechyle komenda stój, huśtawka się przechyla i pies spokojnie schodzi. Na równaj podchodzimy do drabinki i wychodzi na pierwsze piętro bez problemu, następnie z pierwszej platformy na drugą po wąskiej desce. Kolejna platforma a za nią drabinka w poziomie do trzeciej platformy. Wymaga od psa opanowania i koordynacji stawiania łap po szczeblach. Po przejściu drabiny wykonuje zadane komendy; stój, siad, waruj i powrotna droga do miejsca startu taka sama. Jesteśmy na pierwszej platformie - pierwszego piętra, a z niej pochyła deska na drugie piętro. Deska jest wymalowana i okrutnie śliska, pies ma trudności z wbiciem pazurów. Pierwsze i drugie podejście zakończone niepowodzeniem, (tylko trzy razy można powtórzyć dany element - czas na rozwiązanie problemu - 1 minuta). Przed trzecim podejścim Goran na komendę siada po prawej stronie deski, kilkanaście sekund przerwy i komenda na przód - ostatnia szansa... Powoli, z dużą ostrożnością wychodzi krok po kroku, po stromej, śliskiej i wąskiej desce prowadzącej na podest drugiego piętra (ok.2,5 metra nad ziemią). Z pierwszej platformy po wąskiej desce położonej w poziomie przechodzi na drugą platformę - tam wykonuje komendy stój, siad, waruj i schodzi po schodkach z drugiego piętra na ziemię.

Na komendzie równaj podchodzimy do ruchomego mostu podwieszonego na łańcuchach (jakieś 6-7metrów długości) - wąskie trzy foszty kołyszące się na łańcuchach. Komenda na przód i Goran balansując całym ciałem na boki, do przodu, do tyłu przechodzi po huśtawce - na końcu na komendę stój - zatrzymuje się.

Biorę go na ręce i donoszę do komisji - sprawdza się w ten sposób reakcję psa na to czy na wypadek transportu z rąk do rąk na gruzowisku nie będzie się bał i spokojnie zachowa.

Kładę go na ziemię i nagradzam zasłużoną zabawą. Otrzymaliśmy średnią punktację 7,5 na 10 możliwych - pierwsza część zaliczona. Każdego przewodnika najgorszym snem - koszmarem jest sytuacja jaka może się przydarzyć, że niestety pies nie zalicza próby sprawnościowej i nie może przystąpić do drugiej części egzaminów na gruzowisku. Zespół ma dwie szanse na przeszkodach w przeddzień i w dzień egzaminów gruzowiskowych. Zdarzały się przypadki, że zespoły nie zostały dopuszczone do próby poszukiwania osób żywych na gruzowisku - straszny wstyd.

Po zdanym egzaminie jedziemy do obozowiska wojskowego na poligonie, przydzieleni jesteśmy do baraku z piętrowymi - sprężynowi łóżkami. Większość łóżek zajęta, znajome twarze młodych przewodników z Małopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Nowego Sącza, z SGPR z Jastrzębia Zdroju, z Siechnic, ekipa ratowników technicznych z Wałbrzycha.

Drugi dzień egzaminów, pobudka 6.30, idziemy na łaźnie. Po powrocie spacer z psami i śniadanie - konserwa, ogórki i chleb.

O 7.30 idziemy na losowanie pozycji startowych. Napięcie, kto wylosuje numer 1, kilka osób wydycha z ulgą powietrze spoglądając na wylosowane numery. Wyciągam karteczkę z koperty - Egzamin gruzowiskowy nr 1. Ucieszyłem się, ale i byłem świadom, że dnia poprzedniego nikt nie zdał. Spakowani wyjechaliśmy na poligon w miejsce egzaminów gruzowiskowych. Przebrałem się w kombinezon, ostatnie sprawdzenie plecaka z ekwipunkiem potrzebnego w akcji ratowniczej na gruzach zawalonego budynku. Sprawdzam czy mam pudry, zabawki dla psa, notes, długopis, latarki, rękawiczki, wodę.

Pole egzaminacyjne sprawdza łączność z miejscem startowym, a po chwili w radiu znów słychać komunikat: pierwszy na pole egzaminacyjne - idziemy. W głowie układam taktykę przeszukiwań gruzowiska, traktuję sprawę nie jako egzamin a akcję poszukiwawczo-ratowniczą, nastawiam się bardzo pozytywnie, stanowimy z Goranem zgrany zespół i wiemy, że wspólnie możemy działać szybciej niż najnowocześniejszy sprzęt, który nie potrafi jak dotąd zastąpić nosa psa.

Emocje i stres? Są, ale te pozytywne, które wyzwalają możliwość podejmowania szybkich i przemyślanych decyzji.

Dochodzimy z Goranem do miejsca egzaminu, budynek wygląda dobrze, nie widać gruzowiska. Wita nas komisja egzaminacyjna, a w niej ludzie przed którymi takie żółtodzioby jak my z Goranem chylą nisko czoła.

Paweł Zieliński - specjalista i instruktor psów ratowniczych, a ponadto prowadzi psy pracujące dla osób niewidomych - to od jego pracy zależy życie osoby niewidomej.

Mirosław Pulit - starości z Małopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, przewodnik psa ratowniczego, jeden z założycieli MGPR w Nowym Sączu, uczestnik wielu misji ratowniczych na całym Świecie.

Magdalena Nowicka - przewodnik psa ratowniczego w Poznańskiej GPR, instruktor psów ratowniczych i treser psów dla osób niewidomych.

Ewa, Renata i Bartosz - odbywający staż sędziowski, jednocześnie instruktorzy kursu przewodników psów ratowniczych, który będziemy w maju z Goranem kończyć właśnie pod Ich czujnym okiem.

Najpierw Goran przechodzi próbę agresji, sędzia odchodzi od nas, kładzie się na ziemi na wznak, odpinam ze smyczy Gorana - podbiega do Niego, ale zaraz interesuje się czymś innym. Jeśli któryś pies na próbie agresji próbowałby szczypać, gryźć nie zostaje dopuszczony do dalszej części, zostaje zdyskwalifikowany.

Goran zostaje przed budynkiem, udaję się na rozpoznanie budynku, mogę obejść go tylko z zewnątrz. Okazuje się, że tylko od frontu wyglądał tak dobrze, tył budynku jest zawalony, wydaje mi się, że dwa piętra leżą gruzem. Obok budynku pali się ognisko, trochę dymi, wiatr nie nawiewa dymu na gruzy.

Dowiedziałem się, że mogło być nawet 10 osób w środku w trakcie zawalenia budynku.

Wieje delikatny wiatr, rozpoczynamy akcję z Goranem. Najpierw kierunkuję go do piwnicy, penetruje pomieszczenia od lewej strony, dochodzi do wejścia do ciemnego, niskiego korytarza, dla przewodnika strefa niedostępna - korytarz ciągnie się w lewo i w prawo na jakieś 10-15 metrów. Wysyłam Gorana naprzód w prawo, po chwili słyszę, że szczeka. Sygnalizuje w ten sposób, że doszedł najbliżej jak tylko mógł do zapachu żywego człowieka. Podnoszę rękę, zdaje meldunek i udaję się w miejsce gdzie pies szczeka. Dochodzę do końca korytarza, a tam po prawej i po lewej stronie na wysokości ok. 70 cm w ścianie otwory (z plecakiem bym się nie zmieścił) - Goran siedzi obok osoby nieprzytomnej - zgłaszam zlokalizowanie żywej - nieprzytomnej osoby.

Próbuję odwołać Gorana by nagrodzić go, dopiero za kolejnym razem wychodzi z ciasnego pomieszczenia - dostaje nagrodę i penetrujemy dalej piwnicę. Wysyłam Gorana w drugą stronę korytarza, po chwili przybiega sam do mnie - wnioskuję, tam nikogo nie ma. Wychodzimy z piwnicy na stojącą część parteru, wysyłam go do pomieszczeń częściowo zawalonych gdzie wejście ratownika jest zagrożone. Znów szczekanie, podnoszę rękę - melduję, udaję się za głosem psa, odnalazłem pomieszczenie - jednak wzrokowo pomieszczenie jest całkowicie puste, jedynie co zwraca moją uwagę to brak sufitu.

Sprawdzam wiatr - okazuje się, że nawiewa z części zawalonego piętra - przypuszczam, że zapach żywego człowieka niesie właśnie stamtąd. Penetrujemy lewą stronę parteru, Gorana wysyłam do kolejnych pomieszczeń niedostępnych dla mnie - znów szczekanie, docieram do miejsca szczekania - zlokalizowaliśmy drugą zasypaną żywą osobę - również nieprzytomną. Pies dostaje nagrodę. Idziemy dalej, Goran wybiega na drugą stronę budynku - na płaskie gruzowisko - kieruje się charakterystycznie w jedno miejsce, machanie ogonem zdradza, że jest blisko człowieka. Zlokalizował trzecią zasypaną osobę, jestem przy szczekającym psie - osoba nie odpowiada. Goran przeszukuje płaskie gruzowisko sam, wraca do zasypanej osoby, szczeka przy niej po raz drugi.

Odwołuję go i wysyłam do częściowo zawalonego pomieszczenia, gdzie również ratownicy nie mogą wejść. Długo Go nie ma, nie słychać szczekania. Wygląda na to, że zniszczeniu uległa lodówka w stołówce, Czekam, nie odwołuję Gorana z pomieszczenia w którym mlaska - jeśli zje znalezisko nie będzie więcej go rozpraszać i powodować konfliktu. Po chwili sam wychodzi. Słychać ryk piły spalinowej do cięcia drewna i wystrzały - widać, że nie przeszkadza to Goranowi. Udajemy się na piętro, wysyłam psa w lewo, penetruje urwane w połowie pomieszczenia ze spalonym dachem - wraca - nikogo tam nie ma. Wysyłam go w prawo, słyszę szczekanie - jest czwarta osoba, niestety Goran próbował dojść jak najbliżej osoby i się zaklinował w stercie zawalonego dachu. Po chwili udaje mu się przecisnąć i szczeka zaraz przy osobie poszkodowanej, oboje jesteśmy przy żywej - przytomnej osobie. Tak jak przypuszczałem zapach wraz z lekkim wiatrem wywiewa na dolne kondygnacje. Schodzimy z piętra i obchodzimy razem budynek wokoło. Wysyłam go raz jeszcze w puste pomieszczenie w którym szczekał - nic nie wskazuje.

Wokoło budynku i gruzowiska Goran nie wskazuje zapachu żywych osób, jedynie przy okienku w piwnicy zatrzymuje się i widać zaciekawienie - jest to miejsce gdzie zlokalizował pierwszą osobę w piwnicy, akurat przez to okienko wywiewa powietrze z piwnicy. W dwudziestej minucie robimy sobie przerwę pięciominutową by napić się wody i zregenerować siły. Ruszamy dalej, cały budynek mamy pokryty, łącznie z gruzowiskiem. Teraz systematycznie powielamy wszystkie pomieszczenia.

Zdajemy raport końcowy: jako zespół poszukiwawczo - ratowniczy zlokalizowaliśmy cztery osoby zasypane, trzy osoby są nieprzytomne, z jedną osobą jest kontakt, piąte wskazanie na parterze było wskazaniem osoby poszkodowanej na piętrze, którą Goran zlokalizował najbliżej jak się tylko dało.

Akcja zakończona sukcesem! Zlokalizowaliśmy wszystkie osoby zaginione na gruzowisku, nikogo nie ominęliśmy, wszystkie żywe osoby zostały uratowane.

Przerwaliśmy z Goranem złą passę, zdaliśmy jako pierwsi sesję wiosenną egzaminów gruzowiskowych. Sugestie, wskazówki i gratulacje od sędziów, których darzymy autorytetem są bezcenne. Radość i zadowolenie ze wspólnej zgranej zespołowej pracy uzmysławia jakim niesamowitym i niezastąpionym "narzędziem poszukiwawczym" na gruzowiskach zawalonych budynków jest pies. A poza tym mam niezastąpionego partnera w działaniach poszukiwawczo-ratowniczych.

Zdaliśmy 3 lata nauki i przygotowań! "Zdaliśmy" - dlatego w cudzysłowiu ponieważ jest to liczba na którą składa się wysiłek przede wszystkim bardzo dobrych pozorantów, ekipy GPR Kęty, instruktorów kursu przewodników psów ratowniczych, przychylnego pracodawcy, sponsorów dzięki którym został zakupiony Goran i kochanej żony :)


Jerzy Herma

Poniżej - fotka wykonana podczas treningów GPR Kęty w Andrychowie (nasza relacja - tutaj. W środku grupy Jerzy Herma i jego pies - Goran


foto: andrychow.pl

Fotka z poligonu!


foto: Jerzy Herma

Jeszcze raz serdecznie gratulujemy! i dziękujemy wszystkim ratownikom i ich czworonożnym przyjacielom za Wasz trud, wysiłek, poswięcony czas i olbrzymie zaangażowanie w tak szczytny cel, jakim jest ratowanie zdrowia i życia osób zaginionych i poszkodowanych w kataklizmach i wypadkach.

Redakcja andrychow.pl



PostNuke Powered Site, GNU/GPL Licence, Administracja : wins@andrychow.pl , Telefon 502 740628
Wszystkie loga, znaki handlowe, treść, fotografie oraz skrypty i moduły na tej stronie należą do ich właścicieli.
Regulamin świadczenia usług :: Polityka prywatności :: Redakcja Za treść ogłoszeń i reklam nie odpowiadamy
Polityka strony dotycząca cookies
Korzystając z niniejszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki i polityką strony dotyczącą cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce.